To jest zabawne/tragiczne, ponieważ sprowadza się to do tego, że rozumie chrześcijaństwo jako fałszywe, ale także, że stracił kontrolę nad swoim życiem. Wyobraź sobie udawanie, że wierzysz w "Boga", ale także, że "Bóg" poddaje cię zagładzie rasowej, ale także czcisz "Boga", ale także, że "Bóg" jest obojętny.
Mike
Mike12 sty, 01:41
Odmówiłem przyjęcia Eucharystii od Indusa podczas mszy dzisiaj.
Nie mam nienawiści w sercu do tego faceta; gdy przechodzi przez życie, tracąc bliskich, starzejąc się itd., będzie nadal uwięziony w tym fałszywym związku z boskością. Nie ma dla niego wyjścia - nie może stać się ateistą ani zrezygnować z bigoterii bez zniszczenia samego siebie.
91