Dość typowa wiadomość, którą teraz dostaję na swoją skrzynkę. Nie mówię o tym zbyt wiele, ale po tym, jak zostaliśmy zaatakowani, moja żona i ja mieliśmy poważną rozmowę o tym, żeby po prostu zrezygnować z X i polityki w ogóle. Rozważaliśmy, czy nękanie i groźby były tego warte. Kilka tygodni przed tym, jak zostaliśmy zaatakowani, publicznie ogłosiliśmy, że jesteśmy pro-Trump. Nie zamierzam udawać, że byliśmy twardzi w tej sytuacji. Byliśmy tak przerażeni, wszyscy... Musisz zrozumieć, że to nie był dla nas moment „złap to na luzie”. Wyraźnie pamiętam dźwięk mojego serca bijącego w uszach, gdy sprawdzaliśmy, co słychać u naszych dzieci. Widząc je bezpiecznie śpiące i zdając sobie sprawę, jak szybko to może zostać odebrane przez jedną nieobliczalną osobę z telefonem. Erin i ja siedzieliśmy tam po wszystkim... na początku nawet nie rozmawiając. Po prostu patrzyliśmy na siebie, jakby... co my robimy? Pamiętam, jak patrzyłem na drzwi dzieci i czułem mdłości i ogromne poczucie winy, jakby... to ja to wybrałem. To ja zaprosiłem ten szaleństwo do naszego domu. Więc tak... absolutnie rozmawialiśmy o tym, żeby po prostu zrezygnować, zamilknąć, wrócić do normalności. Ale wciąż wracaliśmy do tej samej myśli. ...