Byłem na programie około 12 lat temu w Boeing, gdzie płaciliśmy 70-letniemu „architektowi systemów” 40 tys. miesięcznie za 60 godzin pracy - PO trafiło do firmy na nazwisko jego żony. W ciągu trzech lat pracy, wyprodukował ledwie cokolwiek.
Kiedy złapał zapalenie płuc i był nieobecny przez 3 tygodnie, ja - który zarabiałem około 1/10 tej kwoty za godzinę w tamtym czasie - musiałem napisać propozycję w 3 późne noce, a nie on. Prawie nie zrobił postępów. Ale zapewniło to Boeingowi zgodność z wymaganiami dotyczącymi małych firm, więc zapłacili haracz.
Te polityki demoralizują ciężko pracujących ludzi w głównych kontrahentach, są podatkiem na prawdziwą produktywność i zachęcają do kombinowania zamiast dodawania wartości. Brawo dla @SecWar i do widzenia 8(a).